testy na zwierzętach

Czy wciąż testuje się kosmetyki na zwierzętach? Temat testowania produktów na zwierzętach wraca w opinii publicznej jak bumerang. I pomimo panującego na terenie UE powszechnego zakazu przeprowadzania takich badań, gros osób upatruje się podstępu i obchodzenia tego przepisu. Jak wygląda to w praktyce?

Testowanie kosmetyków na zwierzętach na terenie Unii Europejskiej jest zakazane. Co niestety nie dla wszystkich konsumentów jest jasne, ale warto to podkreślić. W mediach społecznościowych, na portalach internetowych i kanale YouTube wciąż wracają historie, które mają temu faktowi zaprzeczać.

Zakaz testowania na zwierzętach w UE

Zacznijmy od faktów i przepisów prawa. Wszystkie produkty kosmetyczne, które znajdują się na rynkach europejskich nie mogą być testowane na zwierzętach! W Unii Europejskiej od 2004 r. obowiązuje zakaz testowania na zwierzętach produktów, a od 2009 także składników kosmetycznych. Co więcej, od 2013 r. bezprawna jest sprzedaż kosmetyków, których komponenty były w ten sposób testowane. Zakaz dotyczy testów wykonywanych na potrzeby oceny bezpieczeństwa produktu zgodnie z wymaganiami Rozporządzenia kosmetycznego 1223/2009 WE. Jest on bezwzględnie przestrzegany przez firmy kosmetyczne państw członkowskich Unii Europejskiej.

Czym grozi naruszenie tych przepisów? Jest ono uznawane za przestępstwo. W Polsce podlega karze pieniężnej do 100 000 zł (wynika to z przepisów ustawy o produktach kosmetycznych). Warto zaznaczyć, że w sektorze kosmetycznym nawet przed zakazem na terenie unii problem był dość niewielki w porównaniu z sektorem medycznym, weterynaryjnym czy stomatologicznym. Zgodnie z raportami Komisji Europejskiej (rok 2008) sprzed zakazu dla składników produktów kosmetycznych, który zaczął obowiązywać w 2009 roku, liczba zwierząt wykorzystywanych na potrzeby ich oceny bezpieczeństwa stanowiła zaledwie 0,012% wszystkich zwierząt wykorzystywanych do badań w UE. Ale dziś europejscy (czyli również polscy) producenci kosmetyków nie mogą i nie chcą testować na zwierzętach ani produktów gotowych, ani ich poszczególnych składników.

Testy alternatywne

Problem pojawia się poza granicami Unii Europejskiej. Dlatego, aby poprawić́ dobrostan zwierząt, niezbędne jest podejście bardziej globalne, obejmujące wszystkie sektory gospodarki. Jak można sprawdzić w inny sposób bezpieczeństwo składników i receptur kosmetyków? Ich producenci rozwijają metody alternatywne (AAT) i dążą do osiągnięcia „global animal testing ban”, czy ogólnoświatowego zakazu badań na zwierzętach. Cały sektor kosmetyczny oraz szereg firm indywidualnie, od lat przeznacza ogromne fundusze na rozwój metod alternatywnych, które całkowicie zastępują zwierzęta w badaniach. Dowód? Łączne dotychczasowe wydatki bezpośrednie poniesione w Unii Europejskiej na rozwój AAT wynoszą 97 mln EUR. Z tego sektor kosmetyczny wyłożył 42 mln EUR, zaś́ Komisja Europejska – 55 mln EUR. Do tego należy dodać́ nakłady, które pochodzą̨ od pojedynczych firm i sektora farmaceutycznego.

Na czym polegają wspomniane metody zwane AAT? Zarówno pojedyncze składniki, jak i całe receptury kosmetyków są badane m.in na modelach zrekonstruowanej skóry, stworzonej w laboratorium z fragmentów ludzkiej skóry, pochodzących np. z operacji plastycznych (np. liftingu twarzy czy abdominoplastyki brzucha). Program rozwoju metod alternatywnych został w Europie uruchomiony już w latach 70. XX wieku i nadal cały czas się rozwija.

Dialog globalny

Alternatywne testy AAT to nie wszystko, co robi Unia Europejska w kierunku zaprzestania testowania produktów kosmetycznych na zwierzętach na świecie. UE prowadzi też dialog z innymi rynkami. Powoli widać wyraźną w tej materii poprawę. Efekt? Zakaz testowania produktów kosmetycznych na zwierzętach wprowadzany jest w kolejnych krajach m.in. w Izraelu, Indiach, Norwegii, Turcji, Nowej Zelandii i Tajwanie. Łącznie zakaz ten obowiązuje już̇ w ok. 40 krajach, co jest dużym osiągnięciem w tym zakresie. 

Obecnie europejski sektor kosmetyczny wraz z Komisją Europejską prowadzą debatę z rządami kilku kolejnych krajów pozaeuropejskich, aby zaakceptowały metody alternatywne, a tym samym by przybliżyć się do globalnego zakazu testowania kosmetyków na zwierzętach. Dlaczego to takie ważne? W Chinach wciąż dla niektórych kategorii produktów i składników wymagane i przeprowadzane są testy na zwierzętach. Dzięki dialogowi instytucji UE z władzami chińskimi, wymagania dotyczące tych testów są systematycznie liberalizowane. W rezultacie produkowane w Chinach szampony, kosmetyki do mycia ciała i do makijażu nie muszą już być badane na zwierzętach. Władze chińskie przygotowują także nową regulację, w której zwalniają z tych testów również importowane produkty z wybranych kategorii. Oby ta tendencja rosła w siłę.

Znak „nie testowano na zwierzętach”

Skąd pochodzą najczęściej wątpliwości konsumentów dotyczących kwestii testowania bądź nietestowania kosmetyków? Ich źródłem mogą być dostępne w internecie listy marek, które nie wiadomo kto i na jakiej podstawie sporządził. Czasami można się spotkać z umieszczonym na opakowaniu produktu oznakowaniem „nie testowano na zwierzętach”. Rozwiewając wszelkie wątpliwości, zakaz testowania na zwierzętach w krajach unijnych stanowi wymóg prawa, obowiązujący wszystkich producentów. Zatem wszelkie deklaracje „nietestowania na zwierzętach” lub podobne, jeśli dotyczą tylko spełnienia zakazu wynikającego z rozporządzenia kosmetycznego, nie mogą być stosowane. Kosmetyk obecny tylko na rynku UE nie może posiadać takiej deklaracji, ponieważ wprowadza w błąd konsumentów. Wyjątek? Jeśli kosmetyk dostępny jest globalnie (można go kupić poza UE) a poza Europą nie podlega obowiązkowi testowania na zwierzętach, wówczas deklaracja jest prawdziwa i może być użyta. Ale musi być poparta przejrzystymi kryteriami np. wynikającymi z wiarygodnej certyfikacji produktu, marki a nawet samej firmy. Słowem: dziś na terenie Polski oraz całej UE nie można kupić kosmetyków testowanych na zwierzętach.